Ciecierzyca a’la fasolka po bretońsku

Miał być przepis na fasolkę po bretońsku, wyszedł przepis na ciecierzycę po bretońsku:) Tak to jest, jak się ulega sklepowym promocjom i kupuje ciecierzycę w pięciokilogramowych opakowaniach – potem średnio 2 razy w tygodniu na obiad i kolację gości ciecierzyca:)

Ogromną zaletą tego dania jest to, że jest ono nie tylko bardzo sycące, ale zawiera też sporo potrzebnego organizmowi białka. Podczas planowania menu na cały tydzień warto za jednym zamachem ugotować większą ilość ciecierzycy lub innego dającego się zamrozić dania, podzielić na kilka mniejszych porcji i zamrozić – dzięki temu po przyjściu z pracy/szkoły będziemy mieć gotową kolację.

Czytaj dalej Ciecierzyca a’la fasolka po bretońsku

Sałatka z ciecierzycy i pomidorków koktajlowych

Chociaż do kalendarzowej wiosny pozostało jeszcze trochę czasu, pierwsze nieśmiałe promienie lutowego słońca sprawiają, że od razu mam ochotę jeść więcej surowych warzyw i owoców, a co za tym idzie, rozstać się z piekarnikiem i garnkami na kilka miesięcy:)

Tak właśnie powstała dzisiejsza sałatka z ciecierzycy i pomidorków koktajlowych – troszkę z lenistwa, ale w głównej mierze z chęci skonsumowania czegoś ‚na surowo’. Poza tym ciecierzyca zawiera sporo błonnika, co nie jest bez znaczenia jeśli przymierzamy się do zrzucenia kilku pozimowych, nadprogramowych kilogramów.

Nie licząc uprzedniego namaczania i gotowania ciecierzycy, przygotowanie sałatki zajmuje mniej niż 10 minut. Żeby było ekonomiczniej, można od razu ugotować większą ilość ciecierzycy i wykorzystać np. do przygotowania hummusu lub dodatkowej porcji sałatki na poniedziałkowy lunch do pracy/szkoły. Polecam!

Czytaj dalej Sałatka z ciecierzycy i pomidorków koktajlowych

Krem z kalafiora po indyjsku

Pierwszy przepis w tym roku z akcentem indyjskim, a konkretnie na kremową zupę z kalafiora. Z dużą ilością aromatycznych, rozgrzewających przypraw czyli zimowa wersja zupy kalafiorowej na bogato:)

Okres jesienno – zimowy to mój ulubiony czas, jeśli chodzi o jedzenie zup z dwóch powodów:

  1. po pierwsze – bardzo lubię jeść zupy
  2. po drugie – każda zupa, którą jem musi być bardzo, bardzo gorąca tak, że aż dymi z talerza a wiadomo, że trudno jeść coś gorącego w trzydziestopniowym upale.

Jako, że ostatnio dużo eksperymentuję z przyprawami indyjskimi, dzisiaj polecam Wam na spróbowanie kremową zupkę z kalafiora z mieszanką niesamowicie pachnących orientalnych przypraw: m.in. curry, kminu rzymskiego i kolendry. Mam nadzieję, że ten przepis wpisze się do Waszego zimowego, zupowego repertuaru.

Czytaj dalej Krem z kalafiora po indyjsku

Curry ziemniaczane z ciecierzycą

I znów pojawia się przepis na wegetariańskie – a w zasadzie to wegańskie -indyjskie curry – tym razem z ziemniakami i ciecierzycą. Dodatkowo dla koloru jak i ekstra porcji witamin dorzuciłam niewielką ilość jarmużu, chociaż szpinak równie idealnie by się tutaj wkomponował.

Niemal całe moje obiadowe menu w tym tygodniu upływa pod znakiem curry: było już curry korma z pieczarkami, w pracy zajadałam się samosami i placuszkami cebulowymi (tzw. onion bhaji), była też pyszna pikantna soczewica zrobiona przez koleżankę a teraz zamarzyło mi się curry z ziemniakami i ciecierzycą. Proste i szybkie sprawdza się w dni, kiedy w domu lodówka świeci pustkami a mamy ochotę zjeść coś treściwego. Do przygotowania dobrego curry naprawdę nie trzeba mieć nie wiadomo jakich wymyślnych i drogich składników, wystarczą nam poczciwe ziemniaki i ciecierzyca oraz podstawowe przyprawy do curry, które raczej zawsze można znaleźć w kuchni wegetarianina/weganina. Myślę, że na blogu stopniowo będą się pojawiały przepisy na różne rodzaje curry bo pomimo testowania wielu przepisów, ciągle nie mogę się zdecydować, które jest moje ulubione:)

Czytaj dalej Curry ziemniaczane z ciecierzycą

Makaron jednogarnkowy

Dziś na blogu przepis na ekspresowy, niezawodny makaron jednogarnkowy – podpatrzony u mistrzyni kuchni – Marthy Stewart. Jako miłośniczce wszelkich dań z makaronem w roli głównej, pomysł ten bardzo przypadł do gustu, bo nie dość, że ma w sobie to, co lubię jeść najbardziej – czyli makaron – to jeszcze całość jest gotowa w 20 minut. Serio – 20 minut!!! Do garnka wrzucamy pokrojone ulubione warzywa np. cukinię, bakłażana, pieczarki, dodajemy makaron, wodę, pomidory, trochę przypraw do smaku, gotujemy i pyszna kolacja gotowa! A jakby tego było mało, do mycia będziemy mieć tylko jeden garnek:) Gorąco polecam!

Czytaj dalej Makaron jednogarnkowy